Forum Happysad

Pełna wersja: Na żywo w studio
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
16 lutego 2009 ukazała się wersja audio koncertowego wydawnictwa DVD grupy happysad - Na żywo w STUDIO. Znajduje się na nim koncert, który został zarejestrowany podczas jesiennej trasy koncertowej "długa droga tour", 4 października, w krakowskim klubie Studio. Wydawnictwo jest dostępne w formie podwójnego albumu CD.

Nad brzmieniem koncertu czuwał Leszek Kamiński, producent muzyczny poprzedniej płyty zespołu. Jest on odpowiedzialny za miksy i mastering.


CD 1

Milowy las
Damy radę
Zanim pójdę
Piękna
Jałowiec
Nieprzygoda
Nostress
Styrana
W piwnicy u dziadka
Czysty jak łza
Noc jak każda inna
Armagedon
Długa droga w dół

CD 2

Taka historia
Ostatni blok w mieście
Hymn 78
Bakteryja
Najwyżej (MIR)
Partyzant K.
Jeszcze jeszcze
Łydka
Jadociebie
Czołgi
Wszystko jedno
Psychologa
Wrócimy tu jeszcze
Ludzie chcą usłyszeć wieści złe


Jak wam się podoba taka forma albumu? Na plus, czy raczej nie-e? Cyklop
no niby fajna opcja, ale wolałabym nowy album studyjny niż odgrzewanie kotletów Szczęśliwy
a ja nie lubieeee koncertowych nagrań, bo zazdroszczę ludziom którzy tam byli Niezdecydowany
a ja właśnie lubię koncertowe nagrania, bo słuchając ich mogę sobie wyobrazić, że sama jestem na tym koncercie i przeżywam to wszystko na żywo Uśmiech ale fakt, mogliby coś nowego nagrać już Duży uśmiech
Fajny koncert, bardzo mi sie podobalo parę piosenek: Łydka, Jadociebie czy Nostress. Dobre energicznie wykonania! Naprawdęwarto się zapoznać, choć moze rzeczywiście fajniej by bylo dostać coś nowego od zespołu.
Nie sluchalem tego albumu z prostej przyczyny - nie lubie koncertowek Uśmiech Mysle ze tych tez bym nie polubil po prostu.
Na żywo ale w studio to mi sie do końca życia będzie tylko z KNŻ kojarzyć Duży uśmiech

Spoko album, szału nie ma, ale dobrze sie tego słucha, fajnie, ze chłopaki próbują trochę odświeżyć brzmienie od czasu do czasu i kombinują.
Mam to, tak jak i wszystkie pozostałe płytki, ale słucham tego najrzadziej. Koncertówki się robi prosto ale równie prosto można je spieprzyć. No i może jej nie spieprzyli chłopcy, ale szału też nie ma. Nie ma tej energii, którą na normalnych koncertach czuć ale nie wiem czy to wina chłopców którzy byli zbyt spięci, żeby zagrać na luzie, czy w trakcie masteringu coś sknocili.
puszczam to sobie jak nie ma zadnego koncertu w najblizszym czasie a nosi mnie zeby sobie poskakac i jakos te energie spozytkowac. puszczam na fula jak nie ma nikogo na chacie i jest boskoooooo
Przekierowanie